Pogoda Kolbudy z serwisu
»

Chór dwóch patronów

Stanęli przed ołtarzem głównym w dużej hali kościoła w Kolbudach w otoczeniu choinek przybranych bombkami. Ich głos pięknie rozchodził się po wnętrzu świątyni. Śpiewali kolędy, a wierni słuchali z zachwytem.
Jest ich prawie trzydziestka. Przeważają panie. Wszyscy między 30 a 50 rokiem życia. Są nauczycielami, lekarzami, kupcami. Jest też prokurator i dyrektor banku. Mieszkają w Kolbudach, Kowalach, Lublewie, Łapinie i Jankowie.
Wszystko zaczęło się gdy
rodzina Górskich zamieszkała w Kolbudach w lutym ubiegłego roku. Pan domu, Waldemar Górski, adiunkt Akademii Muzycznej w Gdańsku, zgłosił się do miejscowego domu kultury z propozycją założenia w gminie amatorskiego chóru. Jacek Szmyt, dyrektor GOKiR, zaakceptował pomysł. Rozpoczęły się poszukiwania chętnych do śpiewania. Włączyła się w nie Czesława Wisowata, która odwiedzała każdego potencjalnego chórzystę...
- Próbując się odnaleźć w nowej społeczności, odczułem potrzebę kontaktu z ludźmi, pracy, wspólnego spędzania wolnego czasu - mówi Waldemar Górski. - Udało się. Chór mógł powstać tylko dzięki zaangażowaniu takich osób jak Jacek Szmyt, czy Czesława Wisowata.
Zespołu nie byłoby, gdyby inicjatywy nie poparł wójt Leszek Grombala i miejscowy proboszcz ks. Józef Nowak. Gmina płaci dyrygentowi, a proboszcz gratis udostępnia salkę katechetyczną. Śpiewacy śmieją się, że chór ma dwóch patronów.
- To niesamowite.
W czasach tłamszenia wszystkiego co wiąże się z kulturą, powstaje taki chór - komentuje Jacek Szmyt.
- Dopiero zaczynamy. Wiele musimy się nauczyć - mówi Czesława Andrearczyk, mieszkanka Kolbud.
Na razie w repertuarze znajdują się kolędy, jest też kilka pieśni ludowych, a także gospel. W planie są występy podczas mszy świętych, udział w festiwalach, koncertach. Chórzystów uczy m. in. Liliana Górska, żona dyrygenta, która ukończyła studia wokalno-aktorskie. Prowadzi zajęcia z emisji głosu.
- Próby nie są czasem spędzanym na gadaniu - dodaje Czesława Wisowata. - Dyrygent ma silną osobowość. Przyciąga wszystkich do siebie. Praca z nim, to przyjemność.
- Jestem pod wielkim wrażeniem - zapewnia Waldemar Górski. - Z całkowitych amatorów, po 4 miesiącach prób, powstała zwarta całość.
Teraz musimy przygotować jak najwięcej repertuaru, żeby koncertować.
- Chciałbym, abyście byli widoczni. Kolbudom przyda się taki chór - mówi do śpiewaków wójt Kolbud, Leszek Grombala.
Wójt i dyrygent często rozmawiają o przyszłości. Snują plany. Chcą nawiązać współpracę z Fermatą. Zamierzają zorganizować koncerty w zaprzyjaźnionym Limoges we Francji i na Zaolziu. W czerwcu pragną wziąć udział w festiwalu chórów w Elblągu.
- Myślę też o poprowadzeniu warsztatów dla chórów amatorskich i zaproszeniu do Kolbud innych dyrygentów, nawet zza granicy - dodaje Waldemar Górski. - Może uda się zorganizować przegląd dwóch, czy trzech chórów. Potem taka ponad 100-osobowa grupa mogłaby dać koncert.

 

 

24 stycznia 2003, Maria Giedz, Dziennik Bałtycki

© KULTURA.KOLBUDY.PL 2012
DESIGNED AND DEVELOPPED BY GORDAL