Pogoda Kolbudy z serwisu
»

Wakacje z fortepianem

Nosina - uosobienie cierpliwości i ciepła. Indjic - rozumie bez słów. Spano - temperamentem południowca od razu zyskuje sympatię. Młodzi pianiści przyjechali na warsztaty pianistyczne Fermata 2004 do Lublewa dla nich.

Wielkie sławy - jak mówią o wirtuozach - nie tylko dają koncerty. Przede wszystkim uczą fortepianowego kunsztu.

- Dzięki nim mamy szansę wzbogacić się o nowe doświadczenia. Możliwość świeżego spojrzenia na utwór. Koncerty przyzwyczajają nas do występów przed publicznością i oswajają ze sceną - zapewniają uczestnicy warsztatów.

Kinga żona króla

Każdy z mistrzów ma swój styl prowadzenia zajęć. Rodowity sycylijczyk Salvatore Spano to romantyczna dusza. Żyje muzyką, którą gra. Zajęcia urozmaica opowiadając historyjki.

- Jak masz na imię? - pyta uczennicę zanim usiądą przy fortepianie. - Kinga. Piękne imię. Właściwie "Kinga" to powinna być żona króla (w języku angielskim king oznacza król) - żartuje, czym ośmiela studentkę. Kinga Komperda przygotowała na zajęcia V sonatę Prokofiewa i Legendę Paderewskiego. Mistrz woli Paderewskiego. Razem siadają do klawiatury.

W sali obok zajęcia prowadzi Viera Nossina. Pianistka z Moskwy, która - jak sama mówi - żyje od Fermaty do Fermaty. Gra Anna Marczuk. Nossina podchodzi do dziewczyny. Delikatnie prostuje jej plecy, układa dłonie na klawiszach. Angażuje się w to, co robi uczennica. Czuwa niczym anioł stróż. U Nossiny zajęcia nigdy nie kończą się i nie rozpoczynają na czas. Nie popuści. Wymęczy, przetrzyma, ale osiągnie efekt.

- Idzie na żywioł. Porywa tym co mówi, co robi, co pokazuje przy fortepianie. Wyciska z nas wszystko - komentują studenci.
Malina Noworocka po wakacjach zacznie drugi rok studiów muzycznych w Bydgoszczy. W Lublewie jest pierwszy raz. Zdążyła zachwycić się Nossiną.

- Ciepła, wyrozumiała, życzliwa. Wspaniały pedagog - opowiada.


Profesor Eugen Indjic - gwiazda z Zachodu o słowiańskich korzeniach i duszy. Jak mówią jego uczniowie, słychać lata gry na scenie. Najważniejsze, że na wszystko ma złoty środek.

- Zanim wspomni się o problemie on już go zna. Wie o co chodzi i podpowiada co zrobić. Tak jakby czytał w myślach - mówią młodzi pianiści.
Indjic nie prowadzi lekcji jak profesor. Nie mówi, że gram nierówno. Wyłapuje to co robię dobrze i pokazuje, że mogę to zagrać jeszcze lepiej - dodaje Maciej Kluz, student Akademii Muzycznej w Katowicach, trzeci raz na warsztatach.

Koszmarne mazurki

W szkole w Kolbudach, w czasie warsztatów, prawie z każdej sali dobiega muzyka. Po zajęciach młodzi pianiści z nutami w ręku biegną... poćwiczyć przy pianinie. Nie chcą stracić tego, czego się nauczyli.

- Najtrudniej gra się Chopina - mówi Tomasz Śliwiński z Wrocławia. - Mazurki to koszmar.

Ćwiczą jednak mozolnie nawet niewdzięczne utwory największego wirtuoza fortepianu. Warsztaty to nie tylko nauka, ale i szansa na zdobycie atrakcyjnych nagród. W tym roku jest to koncert z akompaniamentem orkiestry symfonicznej Filharmonii Szczecińskiej, recital solowy w sezonie 2004/2005 w Szczecinie oraz specjalna nagroda - uczestnictwo w festiwalu chopinowskim w Genewie.

- Pobyt tutaj traktuję jak zaprawę przed wielką sceną - mówi Luiza Sobkowiak z Koszalina. - Uczę się swobody na scenie i panowania nas tremą. Nie odczuwam konkurencji jak na innych konkursach.

- Nie traktuję tego jak konkurs, ale jak warsztaty - dodaje Maciej Gański z Gdańska, czwarty raz na Fermacie.

Wykreować coś własnego

Młodzi pianiści nie kryją, że chcą grać, a przyszłość wiążą z muzyką: na scenie, czy na sali wykładowej. Profesor Nossina zna niektórych z nich. Tak jak ona nie są tu pierwszy raz. Profesor dostrzega ich sukcesy. Widzi jak się rozwijają technicznie, jak dojrzewa muzyczna wrażliwość. Przepowiada, że o niektórych może być głośno. Karolina Nadolska - na Fermatę przyjeżdża od początku jej istnienia - skończyła szkołę muzyczną I i II stopnia w Gdańsku. Naukę będzie kontynuować w Warszawie. Wierzy, że z czasem praca przełoży się na korzyści materialne.

- Na razie nie myślę o pieniądzach, a o muzyce - zapewnia Karolina. - Fortepian to moja pasja.

- Jeśli kariera, to na pewno nie pseudogwiazdy muzyki pop - dodaje Maciej Kluz. - To smutne, ze mamy tak mało wymagającą publiczność, skoro króluje zespół Ich Troje, czy Britney Spears. Arleta Franklin miała klasę. Z naszego podwórka, Obywatel GC coś sobą prezentował.W muzyce klasycznej trzeba zachwycić tym co się robi.

- Świat pełen jest pianistów. Żeby zaistnieć trzeba nie tylko dobrze grać, ale wykreować coś własnego - uczula studentów profesor Spano.

Wielki finał

Festiwal pianistyczny i warsztaty Fermata 2004 to już przeszłość. Podsumowaniem dwutygodniowych zmagań był finałowy koncert, w którym wystąpili najlepsi uczniowie. Laureatami zostali Kirył Keduk z Grodna, który zagra koncert z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej Filharmonii Szczecińskiej, Dominika Glapiak z Gdańska i Karolina Nadolska z Gdańska - obie wystąpią z recitalem w Filharmonii Szczecińskiej. Kirył weźmie też udział w Master Class podczas Festiwalu Chopinowskiego w Genewie w listopadzie 2004. Razem z nim pojedzie Piotr Świtoń z Wrocławia, który również został wyróżniony nagrodą Stowarzyszenia Fryderyka Chopina.

Podczas koncertu finałowego w Akademii Muzycznej w Gdańsku Kirył wykonał utwór M. Ravela - La Valse. Pozostała trójka postawiła na Chopina. Dominika zagrała Balladę g-moll, Karolina Balladę f-mol, a Piotr Scerzo b-mol. Wszyscy byli zgodni, że laury są świetną motywacją do pracy. Dziewczęta cieszą się z czekających je recitali.

- To super sprawa - mówi Dominika. - Dotychczas grała tylko w małych salkach, a słuchało grono życzliwych ludzi: rodzina i przyjaciele.

Pierwszy raz przyznano również wyróżnienia. Otrzymali je Piotr Grelowski, Mariusz Klimsiak, Magdalena Malarczyk, Anna Marczuk, Tamara Niekludow i Tomasz Śliwiński.

 

 


16 lipca 2004, Agnieszka Mańka, Dziennik Bałtycki

 

© KULTURA.KOLBUDY.PL 2012
DESIGNED AND DEVELOPPED BY GORDAL